Down North

Wystarczy spojrzeć na zdjęcia Down North’a, by dostrzec wyjątkowość tego pięknego szkunera. Niewątpliwie jacht ten pozytywnie wyróżnia się spośród innych jednostek. Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest dość specyficzne ożaglowanie tej jednostki, z dużą reją pasatową. Jeszcze większe zdziwienie wywołałaby pewnie informacja o zanurzeniu, które wynosi jedynie 1,65 m. Jednak najbardziej niewiarygodna jest historia tej jednostki.

Jacht był dziełem i spełnieniem marzeń pewnego kanadyjskiego lekarza z Nowej Fundlandii. Człowiek ten zafascynowany pięknem północnej przyrody, oraz wiedziony chęcią pomocy Innuitom, postanowił zbudować dzielną jednostkę, która miała mu umożliwiać zapuszczanie się daleko w lody. Jako, że „pod ręką” miał ogromne, wojskowe zbiorniki paliwa ze specjalnej stali o zwiększonej odporności. Postanowił „przekuć je” we własne marzenia. Ponieważ jacht ten powstał z potrzeby serca, z dala od cywilizacji, w bardzo specyficznych warunkach, można na nim odnaleźć wiele, dość nietypowych, acz niezwykle ciekawych i skutecznych rozwiązań. Oko obserwatora przykuwa wielka gruszka dziobowa, w której umieszczono ster strumieniowy. Kil zaopatrzony jest w specjalne płozy, które powodują, że jacht może w pewnych sytuacjach „wyskakiwać na lód” miażdżąc go swym ciężarem. Rozwiązanie niemal na miarę Nansenowskiego „Frama”. Niewielkie zanurzenie pozwalało zapuszczać się daleko w fiordy i zatoki, co znacznie ułatwiało dotarcie do niewielkich osad Eskimoskich. Bardzo ciekawie wyglądają sztagi zrobione z prętów ze stali nierdzewnej, co jest dość praktyczne i trwałe. Jacht budzi zaufanie zarówno swoim masywnym wyglądem, jak i dzięki swojej niesamowitej historii. Z kolei jego wnętrze zabudowane w jasnym, kanadyjskim drewnie, z dużym piecem w kambuzie, zapewnia iście domowy, przytulny nastrój, który z pewnością pomagał przetrwać niejedną wichurę, czy śnieżycę. Jacht, mimo iż dla Europejczyka przyzwyczajonego raczej do plastikowych, lekkich i szybkich jednostek, może wydawać się dość „egzotyczny”, na pewno nie pozwoli przejść obok siebie obojętnie. Jest spełnieniem marzeń swojego konstruktora i pomysłodawcy, a zarazem budzi odwieczną tęsknotę za przygodą i to taką najwyższej próby, z kart książek Jacka Londona…

Ani chybi, w Słowiańskiej duszy, musi być zaklęta taka tęsknota za przygodą, za morzem, za wyzwaniami. Znaczy, musi tak być skoro K. O. Borchardt wiedziony tym pragnieniem, wykorzystał okazję, że pojawiła się „niewielka szczelina” dostępu do morza i na to morze się wyrwał. Skoro to Korzeniowski musiał Anglikom „tłumaczyć”, na czym ta magia morza polega. Jeśli w ciężkich kryzysowych czasach Polacy kupują w ramach prywatnej inicjatywy żaglowiec, podczas gdy na całym świecie raczej się od nich odchodzi, nie tylko z racji kryzysu.

W ubiegłym roku, obecny właściciel jachtu, zorganizował załogę, zaplanował logistykę, zebrał niezbędny sprzęt i wyruszył do Kanady po przygodę i po marzenia, których ucieleśnieniem był Down North. Przeprawa przez Atlantyk, to historia na zupełnie odrębne opowiadanie, a nawet cały cykl opowieści. Dość powiedzieć, że pięć osób przez pięć tygodni, żyło pełnią życia na pokładzie szkunera. Sama podróż z Nowej Fundlandii do Trzebieży zajęła 23 dni, natomiast na Atlantyku załoga spędziła 15 dni. Mądrość ludowa mówi, że najlepszym testem zaufania jest wystawienie go na ciężką próbę. Po rejsie zaufanie załogi do jachtu było silnie scementowane. Po drodze, były zarówno sztormy, jak i okresy sztilu. Pojawiały się drobne awarie, które jednak szybko udawało się usunąć i nie miały one żadnego wpływu na bezpieczeństwo załogi. Jacht mimo starego, mocno sfatygowanego, kompletu żagli bezpiecznie dowiózł swoją załogę do Trzebieży, gdzie obecnie jest przygotowywany do kolejnego sezonu. Pewnie w najbliższe wakacje będzie można go spotkać w różnych miejscach Bałtyku. Nie należy jednak zapominać o przeznaczeniu jednostki, dlatego można być pewnym, że prędzej, czy później jakaś załoga wyruszy nim w odległe zakątki świata. Pewnie jeszcze nie raz zawita za krąg polarny szukać swojego przeznaczenia…

Michał „Kusza” Kuszewski

Schemat zabudowy jachtu

Dane techniczne

Długość: 23m
Szerokość: 4,36m
Zanurzenie: 1,65m
Ilość koi: 12
Powierzchnia ożaglowania: 160m2
Silnik: 99KW
Paliwo: 2000L
Woda: 800L

Wyposażenie

Radio VHF 2x
GPS-8 Si-Tex
GPS Magellan
GPS Garmin
3 x laptop panasonic toughbook (2x CF-27 1xCF-18)
Monitor dotykowy 10"
EPIRB McMurdo
Echosonda garmin 160c
Echosonda echopilot FLS silver
Radar Furuno
Radar Raymarine SL-72 plus
Autopilot Si-Tex SP-70 (hydrauliczny/elektryczny)
Dwa stanowiska sterowania (wewnętrzne/zewnętrzne)
Tratwa solas A pack 12 osób
Kombinezony ratunkowe
3 x Kotwica (winda hydrauliczna)
Hydrauliczny ster strumieniowy
RIB Zodiac + Mercury 25HP

Oferta

Organizujemy rejsy morskie, imprezy dla firm oraz jesteśmy otwarci na wszelkie inne propozycje (wyprawy nurkowe, wędkarskie itp.). Wystawiamy faktury VAT, w celu ustalenia szczegółów przejdź do zakładki kontakt.

Strona Główna